<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Rozstanie</title>
	<atom:link href="http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Feb 2012 08:12:49 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Michał Wawrzyniak</title>
		<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/#comment-758</link>
		<dc:creator>Michał Wawrzyniak</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Dec 2010 07:31:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mentalway.pl/?p=2341#comment-758</guid>
		<description>Hej Dominiko,

Jak każdy z nas, dopiero gdy zrozumiałaś, że zbyt często tracimy siebie, żeby dostać od kogoś coś, co tylko my sami możemy dać.
Cieszę się, że udało Ci się otworzyć oczy i mieć odwagę, aby oczekiwać od życia i partnera, abyś dostawała o wiele więcej!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Hej Dominiko,</p>
<p>Jak każdy z nas, dopiero gdy zrozumiałaś, że zbyt często tracimy siebie, żeby dostać od kogoś coś, co tylko my sami możemy dać.<br />
Cieszę się, że udało Ci się otworzyć oczy i mieć odwagę, aby oczekiwać od życia i partnera, abyś dostawała o wiele więcej!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Dominika</title>
		<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/#comment-757</link>
		<dc:creator>Dominika</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Dec 2010 21:18:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mentalway.pl/?p=2341#comment-757</guid>
		<description>Długo byłam w związku z mężczyzną dotkniętyn syndromem DDA. 10 lat. Przypadek był książkowy, a przeczytałam na ten temat wiele. Bardzo długo walczyłam o utrzymanie tego związku kompletnie i totalnie rezygnując z siebie. Właśnie mija rok od rozwodu, i każdy z 365 dni, które mijały, uświadamiał mi, że nasze rozstanie jest czymś najwspanialszym co mogło mnie spotkać. Bałam się rozstać, i to był mój największy błąd. Boże, jakie ja mam teraz inne życie!! Musiałam się długo oswajać z tym, że normalność jest czymś na co ja też zasługuję. Ale teraz już wiem, że zasługuje na o wiele wiele więcej i to dostanę!  Już się tym cieszę! Michał, fajnie, że jesteś, będę na szkoleniu 12 grudnia. Do zobaczenia.  Dominika</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Długo byłam w związku z mężczyzną dotkniętyn syndromem DDA. 10 lat. Przypadek był książkowy, a przeczytałam na ten temat wiele. Bardzo długo walczyłam o utrzymanie tego związku kompletnie i totalnie rezygnując z siebie. Właśnie mija rok od rozwodu, i każdy z 365 dni, które mijały, uświadamiał mi, że nasze rozstanie jest czymś najwspanialszym co mogło mnie spotkać. Bałam się rozstać, i to był mój największy błąd. Boże, jakie ja mam teraz inne życie!! Musiałam się długo oswajać z tym, że normalność jest czymś na co ja też zasługuję. Ale teraz już wiem, że zasługuje na o wiele wiele więcej i to dostanę!  Już się tym cieszę! Michał, fajnie, że jesteś, będę na szkoleniu 12 grudnia. Do zobaczenia.  Dominika</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Michał Wawrzyniak</title>
		<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/#comment-756</link>
		<dc:creator>Michał Wawrzyniak</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Nov 2010 13:12:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mentalway.pl/?p=2341#comment-756</guid>
		<description>Witaj Lidko,

Strasznie mi przykro z powodu tej sytuacji ale wiesz dobrze co Cię do niej doprowadziło prawda ?
I dokładnie to samo może Cię wyciągnąć z tego problemu.

SZCZERE porozmawiania. Bez oglądania się na konsekwencje czy zachowanie faceta.
Musi się obudzić i zacząć słyszeć to co Ty mówisz, bo inaczej zarówno on jak i Ty będziecie mieli straszne życie.

Nie wiem czy zdecydowałbym się na w pewnym sensie &quot;złamanie serca&quot; mówiąc lub pisząc do niego, że był wyjściem awaryjnym. Lecz może się okazać, że tylko taka szczerość dosłownie go &quot;obudzi&quot;.
Jako mężczyźni mamy tendencję do tego, że &quot;niby słuchamy - ale nie słyszymy i nie rejestrujemy&quot;. Czasami to pomaga przebrać nieważne komunikaty a czasami powoduje duże problemy. 

Lidio, działaj. Zanim stracisz kolejne lata swojego życia i zmarnujesz jemu więcej czasu, działaj. Porozmawiaj. Jak się obawiasz to napisz emaila. Zrób to jak najszybciej i nie oczekuj zrozumienia ani radości. Im szybciej to zrobisz tym lepiej, a gdy on jest na wyjeździe to jest szansa, że przemyśli to zanim wróci.

Trzymam kciuki!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Lidko,</p>
<p>Strasznie mi przykro z powodu tej sytuacji ale wiesz dobrze co Cię do niej doprowadziło prawda ?<br />
I dokładnie to samo może Cię wyciągnąć z tego problemu.</p>
<p>SZCZERE porozmawiania. Bez oglądania się na konsekwencje czy zachowanie faceta.<br />
Musi się obudzić i zacząć słyszeć to co Ty mówisz, bo inaczej zarówno on jak i Ty będziecie mieli straszne życie.</p>
<p>Nie wiem czy zdecydowałbym się na w pewnym sensie &#8222;złamanie serca&#8221; mówiąc lub pisząc do niego, że był wyjściem awaryjnym. Lecz może się okazać, że tylko taka szczerość dosłownie go &#8222;obudzi&#8221;.<br />
Jako mężczyźni mamy tendencję do tego, że &#8222;niby słuchamy &#8211; ale nie słyszymy i nie rejestrujemy&#8221;. Czasami to pomaga przebrać nieważne komunikaty a czasami powoduje duże problemy. </p>
<p>Lidio, działaj. Zanim stracisz kolejne lata swojego życia i zmarnujesz jemu więcej czasu, działaj. Porozmawiaj. Jak się obawiasz to napisz emaila. Zrób to jak najszybciej i nie oczekuj zrozumienia ani radości. Im szybciej to zrobisz tym lepiej, a gdy on jest na wyjeździe to jest szansa, że przemyśli to zanim wróci.</p>
<p>Trzymam kciuki!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: lidia</title>
		<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/#comment-755</link>
		<dc:creator>lidia</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Nov 2010 12:53:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mentalway.pl/?p=2341#comment-755</guid>
		<description>witam, jestem w zwiazku 1,5 roku, jestesmy zareczeni, ale dla mnie od poczatku to byl zwiazek z  tzw rozsadku ( byl pierwszym facetem po rozstaniu sie z ojcem mojej corki) na poczatku bylo nawet ok , dlugo rozmawialismy przez telefon ( godzinami) potem chcialam finansowo byc bezpieczna i uknulam sobie plan ze on mi to zapewni ze jakos to bedzie .potem zaczelam dostrzegac ze wogole nie nadajemy na tych samych falach intelektualnie , gdy jest jakis problem to jak grochem o sciane , moge tlumaczyc 500 razy a i tak nie dotrze , dusi mnie ten zwiazek czuje sie jak on by byl wampirem ktory wysysa cala moja energie, swoim kretynstwem wykancza mnie psychicznie,  kazdemu radze nie pchac sie w zwiazki z rozsadku bo to naprawde nie dziala , on jest teraz zagranica , ja tez bylam ale wrucilam do kraju pod pretekstem urzadzania nam mieszkania ale tak naprawde ucieklam od niego , ale co z tego  jak formalnie wciaz jestesmy zareczeni , on mysli ze go kocham  a tak naprawde nawet w rozmowie na skypie potrafi mnie tak wkurzyc i zmeczyc swoja tepota ze juz nie mam sil. chcialabym to zakonczyc ale boje sie ze cokolwiek bede do niego mowic, jakkolwiek argumentowac powody zerwania to on i tak nie zrozumie, nie dotrze do niego , nie wiem jak mam to sprawnie i w miare bezbolesnie zrobic  , bo ja nie daje juz rady , mecze sie , jak rozmawiamy na skypie to i tak wiecej sie sprzeczamy niz normalnie rozmawiamy, ale jak on to twierdzi &quot; przeciez sie ulozy bo sie kochamy&quot; ale on nie wie ze ja go nie kocham i nigdy nie kochalam , to bylo tylko takie wyjscie awaryjne ktore w 100% nie wypalilo.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>witam, jestem w zwiazku 1,5 roku, jestesmy zareczeni, ale dla mnie od poczatku to byl zwiazek z  tzw rozsadku ( byl pierwszym facetem po rozstaniu sie z ojcem mojej corki) na poczatku bylo nawet ok , dlugo rozmawialismy przez telefon ( godzinami) potem chcialam finansowo byc bezpieczna i uknulam sobie plan ze on mi to zapewni ze jakos to bedzie .potem zaczelam dostrzegac ze wogole nie nadajemy na tych samych falach intelektualnie , gdy jest jakis problem to jak grochem o sciane , moge tlumaczyc 500 razy a i tak nie dotrze , dusi mnie ten zwiazek czuje sie jak on by byl wampirem ktory wysysa cala moja energie, swoim kretynstwem wykancza mnie psychicznie,  kazdemu radze nie pchac sie w zwiazki z rozsadku bo to naprawde nie dziala , on jest teraz zagranica , ja tez bylam ale wrucilam do kraju pod pretekstem urzadzania nam mieszkania ale tak naprawde ucieklam od niego , ale co z tego  jak formalnie wciaz jestesmy zareczeni , on mysli ze go kocham  a tak naprawde nawet w rozmowie na skypie potrafi mnie tak wkurzyc i zmeczyc swoja tepota ze juz nie mam sil. chcialabym to zakonczyc ale boje sie ze cokolwiek bede do niego mowic, jakkolwiek argumentowac powody zerwania to on i tak nie zrozumie, nie dotrze do niego , nie wiem jak mam to sprawnie i w miare bezbolesnie zrobic  , bo ja nie daje juz rady , mecze sie , jak rozmawiamy na skypie to i tak wiecej sie sprzeczamy niz normalnie rozmawiamy, ale jak on to twierdzi &#8221; przeciez sie ulozy bo sie kochamy&#8221; ale on nie wie ze ja go nie kocham i nigdy nie kochalam , to bylo tylko takie wyjscie awaryjne ktore w 100% nie wypalilo.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Michał Wawrzyniak</title>
		<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/#comment-754</link>
		<dc:creator>Michał Wawrzyniak</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 07:32:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mentalway.pl/?p=2341#comment-754</guid>
		<description>Witaj Magdo,

Wydawało mi się, że Ci odpisywałem na Twoją wiadomość, lecz widocznie internet nie do końca działał gdy byliśmy w Puszczy na Mentalnym Samuraju. Piszę więc raz jeszcze.

Z tego co piszesz, widzę to tak:
Ślub i to, że Ty chcesz a on nie. Pytanie więc czy to dla niego mało ważne bo Cię tak kocha, że papierek lub kolejny pierścionek nic nie zmieni. Czy raczej gdzieś w głębi czuje, że nie chce się z Tobą wiązać na całe życie.

Oczywiście, widząc to co widzisz, czujesz, że niestety jest zbyt mało czułości, więc X=Y. Mało przytula, oznacza że mniej kocha. Nie chce ślubu oznacza to i tamto.

Odpowiedź jest prosta, jak zawsze, więc nie ma co komplikować. Po prostu usiądź z nim i SPYTAJ GO!

Powiedz jak się czujesz, opowiedz o swoich odczuciach, emocjach, pytaniach, rozterkach i zadaj mu konkretne pytanie o co jemu chodzi. Gdzie jesteście jako związek, na jakim etapie. Czego on oczekuje i co może Ci dać. Oczywiście to pytanie może otworzyć tzw. puszkę Pandory, lecz lepsze to, niż bawienie się we wróżkę :) i myślenie, że wiesz, co ON myśli.

Trzymam kciuki i życzę powodzenia (bo my faceci często mało przykładamy uwagi do tego, co dla Was ważne. Więc jest szansa, że on otworzy oczy po rozmowie z Tobą!).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Magdo,</p>
<p>Wydawało mi się, że Ci odpisywałem na Twoją wiadomość, lecz widocznie internet nie do końca działał gdy byliśmy w Puszczy na Mentalnym Samuraju. Piszę więc raz jeszcze.</p>
<p>Z tego co piszesz, widzę to tak:<br />
Ślub i to, że Ty chcesz a on nie. Pytanie więc czy to dla niego mało ważne bo Cię tak kocha, że papierek lub kolejny pierścionek nic nie zmieni. Czy raczej gdzieś w głębi czuje, że nie chce się z Tobą wiązać na całe życie.</p>
<p>Oczywiście, widząc to co widzisz, czujesz, że niestety jest zbyt mało czułości, więc X=Y. Mało przytula, oznacza że mniej kocha. Nie chce ślubu oznacza to i tamto.</p>
<p>Odpowiedź jest prosta, jak zawsze, więc nie ma co komplikować. Po prostu usiądź z nim i SPYTAJ GO!</p>
<p>Powiedz jak się czujesz, opowiedz o swoich odczuciach, emocjach, pytaniach, rozterkach i zadaj mu konkretne pytanie o co jemu chodzi. Gdzie jesteście jako związek, na jakim etapie. Czego on oczekuje i co może Ci dać. Oczywiście to pytanie może otworzyć tzw. puszkę Pandory, lecz lepsze to, niż bawienie się we wróżkę <img src='http://www.mentalway.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  i myślenie, że wiesz, co ON myśli.</p>
<p>Trzymam kciuki i życzę powodzenia (bo my faceci często mało przykładamy uwagi do tego, co dla Was ważne. Więc jest szansa, że on otworzy oczy po rozmowie z Tobą!).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Magda</title>
		<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/#comment-753</link>
		<dc:creator>Magda</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Aug 2010 10:00:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mentalway.pl/?p=2341#comment-753</guid>
		<description>Witam serdecznie!!Jestem w długoletnim zwiazku(7lat), jak dla mnie szczesliwym, ale  coraz częściej odnoszę wrażenie, ze moj partner oddala sie. Ponad 2 lata temu zareczylismy sie   a nastepnie zamieszkalismy razem. Poczatkowo byly plany dotyczace slubu, pozniej remont, zmiana pracy partnera i nie poruszalismy tego tematu. Ostatnio zaczelam rozmowe na temat naszej przsyzlosci, co dalej, a moj narzeczony stwierdzil, ze jestesmy razem, mieszkamy i on nie ma narazie planow dotyczacych slubu. Ja go kocham, ale jestem coraz bardziej zalamana jego podejsciem, bo nie tak wyobrazalam sobie naszą przyszłość. Nie wiem co mam robic, chce byc z nim, ale w sformalizowanym związku. Z kolei nie wyobrazam sobie być w związku z kimś innym, ponieważ on jest dla mnie całym życiem. Mam wrazenie, ze coraz rzadziej mnie przytula, wyraza swoje uczucia, ale z drugiej strony ciagle mnie wspiera, jest ze mną, dba o mnie. Moze mnie sie wydaje, ze jest cos nie tak, moze potrzebujemy czasu, a moze to jest zwiazek bez przyszlosci. Prosze o jakies skuteczne rozwiazanie mojej sytuacji, bo nie wiem co mam robić.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam serdecznie!!Jestem w długoletnim zwiazku(7lat), jak dla mnie szczesliwym, ale  coraz częściej odnoszę wrażenie, ze moj partner oddala sie. Ponad 2 lata temu zareczylismy sie   a nastepnie zamieszkalismy razem. Poczatkowo byly plany dotyczace slubu, pozniej remont, zmiana pracy partnera i nie poruszalismy tego tematu. Ostatnio zaczelam rozmowe na temat naszej przsyzlosci, co dalej, a moj narzeczony stwierdzil, ze jestesmy razem, mieszkamy i on nie ma narazie planow dotyczacych slubu. Ja go kocham, ale jestem coraz bardziej zalamana jego podejsciem, bo nie tak wyobrazalam sobie naszą przyszłość. Nie wiem co mam robic, chce byc z nim, ale w sformalizowanym związku. Z kolei nie wyobrazam sobie być w związku z kimś innym, ponieważ on jest dla mnie całym życiem. Mam wrazenie, ze coraz rzadziej mnie przytula, wyraza swoje uczucia, ale z drugiej strony ciagle mnie wspiera, jest ze mną, dba o mnie. Moze mnie sie wydaje, ze jest cos nie tak, moze potrzebujemy czasu, a moze to jest zwiazek bez przyszlosci. Prosze o jakies skuteczne rozwiazanie mojej sytuacji, bo nie wiem co mam robić.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Michał Wawrzyniak</title>
		<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/#comment-752</link>
		<dc:creator>Michał Wawrzyniak</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Aug 2010 09:35:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mentalway.pl/?p=2341#comment-752</guid>
		<description>Cześć Marto,

Po pierwsze gratuluję maleństwa, które gdy się urodzi będzie miało silną mamusię :) !

Dlaczego tak uważam ? dlatego, że jeśli to nie tylko słowa i pismo... to masz odwagę zrobić to, czego setki tysięcy kobiet nie robi, po czym marnuje i swoje i swoich dzieci życie. Tłumacząc się: muszę z nim być, bo ... mamy dzieci!
Bzdura.

Marto, opisujesz dość naturalny proces w związku, który ja nazywam &quot;Ochłodzeniem&quot;, czyli etap już po &quot;Stabilizacji&quot;, w którym mniej się rozmawia, przytula, pisze itp. Lecz w chwili gdy ze sobą mieszasz to jeszcze jest w miarę normalne, a gdy jesteś od siebie oddalony to już zaczyna być poważnym problemem.

Wielokrotnie słyszę historie kobiet o facetach, którzy sami nie wiedzą czego chcą i nie są gotowi na związek czy dziecko. Widzę i słyszę ich opowieści o romansach i zabawie, dopóki coś im się w głowie nie zmieni. Czasami zmienia, czasami nie.

Nie znam Twojej całej sytuacji ale widząc Twoją decyzję mogę Ci jedynie podpowiedzieć: dasz radę, jeśli tylko zechcesz! Możesz znaleźć miłość na jaką zasługujesz! Zasługujesz na pełne wsparcie, zaangażowanie i związek z kimś kto będzie spał koło Ciebie na podłodze i trzymał Cię za rękę, gdy skurcze będą za mocne, a co dopiero na kogoś kto będzie na tyle odważny żeby spędzić z Tobą całe życie, zawsze Cię wspierają, kochając i dla kogo Twoja córeczka będzie tak samo ważna jak dla Ciebie. Nawet gdy to nie będzie fizyczny ojciec - to często widać, że może dać takie same a może nawet i większe uczucie!

Trzymam kciuki i po porodzie zapraszam na jeden z naszych Klubów Rozwoju - tam Cię jeszcze bardziej wzmocnimy :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Cześć Marto,</p>
<p>Po pierwsze gratuluję maleństwa, które gdy się urodzi będzie miało silną mamusię <img src='http://www.mentalway.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  !</p>
<p>Dlaczego tak uważam ? dlatego, że jeśli to nie tylko słowa i pismo&#8230; to masz odwagę zrobić to, czego setki tysięcy kobiet nie robi, po czym marnuje i swoje i swoich dzieci życie. Tłumacząc się: muszę z nim być, bo &#8230; mamy dzieci!<br />
Bzdura.</p>
<p>Marto, opisujesz dość naturalny proces w związku, który ja nazywam &#8222;Ochłodzeniem&#8221;, czyli etap już po &#8222;Stabilizacji&#8221;, w którym mniej się rozmawia, przytula, pisze itp. Lecz w chwili gdy ze sobą mieszasz to jeszcze jest w miarę normalne, a gdy jesteś od siebie oddalony to już zaczyna być poważnym problemem.</p>
<p>Wielokrotnie słyszę historie kobiet o facetach, którzy sami nie wiedzą czego chcą i nie są gotowi na związek czy dziecko. Widzę i słyszę ich opowieści o romansach i zabawie, dopóki coś im się w głowie nie zmieni. Czasami zmienia, czasami nie.</p>
<p>Nie znam Twojej całej sytuacji ale widząc Twoją decyzję mogę Ci jedynie podpowiedzieć: dasz radę, jeśli tylko zechcesz! Możesz znaleźć miłość na jaką zasługujesz! Zasługujesz na pełne wsparcie, zaangażowanie i związek z kimś kto będzie spał koło Ciebie na podłodze i trzymał Cię za rękę, gdy skurcze będą za mocne, a co dopiero na kogoś kto będzie na tyle odważny żeby spędzić z Tobą całe życie, zawsze Cię wspierają, kochając i dla kogo Twoja córeczka będzie tak samo ważna jak dla Ciebie. Nawet gdy to nie będzie fizyczny ojciec &#8211; to często widać, że może dać takie same a może nawet i większe uczucie!</p>
<p>Trzymam kciuki i po porodzie zapraszam na jeden z naszych Klubów Rozwoju &#8211; tam Cię jeszcze bardziej wzmocnimy <img src='http://www.mentalway.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Marta</title>
		<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/#comment-751</link>
		<dc:creator>Marta</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Aug 2010 09:25:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mentalway.pl/?p=2341#comment-751</guid>
		<description>Witam wszytskich serdecznie:)
Z uwagą przeczytałam Pana artykuł...i odnalazłam w nim wiele odpowiedzi na nurtujące mnie pytania - obecnie znajduję się na etapie wahania się, czy odejść definitywnie, czy jeszcze dać nam czas jako parze...mój partner nie chce pozwolić mi odejśc, zwłaszcza, że jestem w dziewiątym miesiącu ciąży, ale ja już...nie kocham. Choć jeszcze rok temu kochałam szaleńczo:) Wciąż uśmiecham się na wspomnienie najlepszych chwil. Niestety od początku mój partner nie kochał mnie tak bardzo jak ja jego, wydaje mi się, że zaczął dopiero teraz, kiedy ja już przestałam na mieć nadzieję i ceirpliwie czekać. Smuci mnie najbardziej fakt, że w tak szybkim tempie następuje ochłodzenie naszych relacji...zwłaszcza ze nie mieszkamy razem (parner nie jest na to gotowy...ja to odbieram w ten sposób: dobrze mu beze mnie na codzień i nie chce tego zmieniać)...więc kontynuując wątek -  nie mieszkamy razem, i ostatnio zauważyłam, że już nie dzwonimy do siebie prawie wogóle, nie wysyłamy nawet smsów, a jeszcze niedawno pisaliśmy do siebie zaraz po przebudzeniu i przed zaśnięciem...wydaje mi się, że to efekt naszego partnerskiego oddalenia się od siebie nawzajem, poza tym podejrzewam, że On ma kogoś, nie będę się tu rozpisywać nad dowodami zdrady...i czasami mi się wydaje, że ciągniemy to wszytsko w oczekiwaniu na naturalną śmierć naszej relacji, która już postępuje...Więc może to nigdy nie była miłość? Jeżeli płaczę nad tym wszytskim, to tylko ze względu na naszą córeczkę, która przyjdzie na świat 10 września 2010r. Wielki smutek - bardzo ją kochamy, szkoda, że siebie nawzajem nie....Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam wszytskich serdecznie:)<br />
Z uwagą przeczytałam Pana artykuł&#8230;i odnalazłam w nim wiele odpowiedzi na nurtujące mnie pytania &#8211; obecnie znajduję się na etapie wahania się, czy odejść definitywnie, czy jeszcze dać nam czas jako parze&#8230;mój partner nie chce pozwolić mi odejśc, zwłaszcza, że jestem w dziewiątym miesiącu ciąży, ale ja już&#8230;nie kocham. Choć jeszcze rok temu kochałam szaleńczo:) Wciąż uśmiecham się na wspomnienie najlepszych chwil. Niestety od początku mój partner nie kochał mnie tak bardzo jak ja jego, wydaje mi się, że zaczął dopiero teraz, kiedy ja już przestałam na mieć nadzieję i ceirpliwie czekać. Smuci mnie najbardziej fakt, że w tak szybkim tempie następuje ochłodzenie naszych relacji&#8230;zwłaszcza ze nie mieszkamy razem (parner nie jest na to gotowy&#8230;ja to odbieram w ten sposób: dobrze mu beze mnie na codzień i nie chce tego zmieniać)&#8230;więc kontynuując wątek &#8211;  nie mieszkamy razem, i ostatnio zauważyłam, że już nie dzwonimy do siebie prawie wogóle, nie wysyłamy nawet smsów, a jeszcze niedawno pisaliśmy do siebie zaraz po przebudzeniu i przed zaśnięciem&#8230;wydaje mi się, że to efekt naszego partnerskiego oddalenia się od siebie nawzajem, poza tym podejrzewam, że On ma kogoś, nie będę się tu rozpisywać nad dowodami zdrady&#8230;i czasami mi się wydaje, że ciągniemy to wszytsko w oczekiwaniu na naturalną śmierć naszej relacji, która już postępuje&#8230;Więc może to nigdy nie była miłość? Jeżeli płaczę nad tym wszytskim, to tylko ze względu na naszą córeczkę, która przyjdzie na świat 10 września 2010r. Wielki smutek &#8211; bardzo ją kochamy, szkoda, że siebie nawzajem nie&#8230;.Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Michał Wawrzyniak</title>
		<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/#comment-750</link>
		<dc:creator>Michał Wawrzyniak</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Aug 2010 11:35:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mentalway.pl/?p=2341#comment-750</guid>
		<description>Iwono:

Dziękuję za odwagę żeby to napisać.

To co opisujesz jest niestety codziennością dla bardzo wielu par. Stopniowe wychładzanie się związku to naturalny proces tego, że po 3-6 miesiącach przestajemy być nabuzowani hormonami i podnietami, a zaczyna się normalne życie. Lecz nie jest normalne to, że od 8 lat ktoś nie daje sobie czułości i ciepła. Nie jest normalne to, że facet nie ma ochoty na swoją kobietę. To co robi ? Sam się onanizuje, czy robią to inne kobiety, czy może ktoś zechce mi powiedzieć, że facet nie potrzebuje sexu ? Lub kobieta go nie potrzebuje ? Usypianie własnej seksualności jest przerażające bo to jeden z niewielu sposobów, przez który możemy przekazać swoją miłość w trochę inny sposób niż tylko słowami. 

Leżenie do góry brzuchem i olewanie partnera to też dość drastyczne pokazanie, że temu komuś zależy bardziej na własnym komforcie niż na drugiej osobie. Bez względu na wiek, na czas i na długość związku, można zachować namiętność, wrażliwość i ciepło rodzinne. Dlatego sugeruję mocne przemyślenie tego i przedyskutowanie z partnerem! 

&lt;strong&gt;Szybka rada: &lt;/strong&gt;
Powiedz wyraźnie co czujesz, 
czego Ci brakuje 
i oczkuj wzajemności. Nie pozwalaj na olanie tematu lub omijanie.

Wybierz się na nasze szkolenie: Kobieta To Ty, wtedy nabierzesz więcej energii żeby to zrobić i poznasz sposoby, które działają.
Gdy on będzie chciał z Tobą i dla Ciebie zmienić swoje złe nawyki (bo niestety nie zawsze chcą...) wtedy szkolenie: Facet Prawie Idealny, które otworzy mu oczy na nasze egoistyczne i chamsko-męskie zagrywki. 
Po tym dopiero będziecie mogli wspólnie przyjechać na szkolenie: Idealne Związki i albo uratować to co Was łączy albo uzmysłowić sobie, że czas na poważne decyzje i może czas przestać siebie nawzajem niszczyć...

Trzymam kciuki!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Iwono:</p>
<p>Dziękuję za odwagę żeby to napisać.</p>
<p>To co opisujesz jest niestety codziennością dla bardzo wielu par. Stopniowe wychładzanie się związku to naturalny proces tego, że po 3-6 miesiącach przestajemy być nabuzowani hormonami i podnietami, a zaczyna się normalne życie. Lecz nie jest normalne to, że od 8 lat ktoś nie daje sobie czułości i ciepła. Nie jest normalne to, że facet nie ma ochoty na swoją kobietę. To co robi ? Sam się onanizuje, czy robią to inne kobiety, czy może ktoś zechce mi powiedzieć, że facet nie potrzebuje sexu ? Lub kobieta go nie potrzebuje ? Usypianie własnej seksualności jest przerażające bo to jeden z niewielu sposobów, przez który możemy przekazać swoją miłość w trochę inny sposób niż tylko słowami. </p>
<p>Leżenie do góry brzuchem i olewanie partnera to też dość drastyczne pokazanie, że temu komuś zależy bardziej na własnym komforcie niż na drugiej osobie. Bez względu na wiek, na czas i na długość związku, można zachować namiętność, wrażliwość i ciepło rodzinne. Dlatego sugeruję mocne przemyślenie tego i przedyskutowanie z partnerem! </p>
<p><strong>Szybka rada: </strong><br />
Powiedz wyraźnie co czujesz,<br />
czego Ci brakuje<br />
i oczkuj wzajemności. Nie pozwalaj na olanie tematu lub omijanie.</p>
<p>Wybierz się na nasze szkolenie: Kobieta To Ty, wtedy nabierzesz więcej energii żeby to zrobić i poznasz sposoby, które działają.<br />
Gdy on będzie chciał z Tobą i dla Ciebie zmienić swoje złe nawyki (bo niestety nie zawsze chcą&#8230;) wtedy szkolenie: Facet Prawie Idealny, które otworzy mu oczy na nasze egoistyczne i chamsko-męskie zagrywki.<br />
Po tym dopiero będziecie mogli wspólnie przyjechać na szkolenie: Idealne Związki i albo uratować to co Was łączy albo uzmysłowić sobie, że czas na poważne decyzje i może czas przestać siebie nawzajem niszczyć&#8230;</p>
<p>Trzymam kciuki!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: iwoncia</title>
		<link>http://www.mentalway.pl/2010/07/08/rozstanie/#comment-749</link>
		<dc:creator>iwoncia</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 19:42:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mentalway.pl/?p=2341#comment-749</guid>
		<description>Dzielni ludzie tutaj sie wypowiadaja!!Ja jestem w zwiazku od 14 lat,bardzo mlodo zostałam wdowa z małym dzieckiem i po czasie spotkalam Go.Na początku jak to bywa nie bylo żle,ale im dalej w las...on nie jest złym czlowiekiem ale takim nijakim.ja zawsze byłam pelna energii miałam mnóstwo znajomych w tej chwili zostałam sama,doslownie sama z partnerem u boku,Dorosłe dziecko wyjechalo za granice a ja niby w zwiazu ale samotna do bólu.Nie ma pomiędzy nami żadnej namietności ,nie spaliśmy ze sobą od 8 lat, nie przytula mnie,nie całuje,nie dotyka ale zapewnia ,że mnie kocha w wolne dni leży cały dzień a na propozycje wyjscia gdzies -odburkuje ze mu sie nie chce.Jest mi strasznie ciężko z nim żyć i nie bardzo wiem co zrobić moje dziecko ma juz swoje dzieci i on dla nich jest wspanialym dziadkiem,a ja nie moge już złapać tchu tak sie dusze w tym zwiazku!!!!Poóżcie mi !!!!Trudno bedzie sie rozstac bo mamy wsólny biznes i pracujemy razem,jak to wszystko pogodzić.Nie szukam żadnego innego meżczyzny bo jestem strasznie zmęczona psychicznie!!!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzielni ludzie tutaj sie wypowiadaja!!Ja jestem w zwiazku od 14 lat,bardzo mlodo zostałam wdowa z małym dzieckiem i po czasie spotkalam Go.Na początku jak to bywa nie bylo żle,ale im dalej w las&#8230;on nie jest złym czlowiekiem ale takim nijakim.ja zawsze byłam pelna energii miałam mnóstwo znajomych w tej chwili zostałam sama,doslownie sama z partnerem u boku,Dorosłe dziecko wyjechalo za granice a ja niby w zwiazu ale samotna do bólu.Nie ma pomiędzy nami żadnej namietności ,nie spaliśmy ze sobą od 8 lat, nie przytula mnie,nie całuje,nie dotyka ale zapewnia ,że mnie kocha w wolne dni leży cały dzień a na propozycje wyjscia gdzies -odburkuje ze mu sie nie chce.Jest mi strasznie ciężko z nim żyć i nie bardzo wiem co zrobić moje dziecko ma juz swoje dzieci i on dla nich jest wspanialym dziadkiem,a ja nie moge już złapać tchu tak sie dusze w tym zwiazku!!!!Poóżcie mi !!!!Trudno bedzie sie rozstac bo mamy wsólny biznes i pracujemy razem,jak to wszystko pogodzić.Nie szukam żadnego innego meżczyzny bo jestem strasznie zmęczona psychicznie!!!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

